środa, 10 sierpnia 2016

Pierwszy post o czymś. 

No dość tego pieprzenia bez sensu, czas na coś. 
A więc tak. 

Całkiem niedawno przeczytałem W. Whartona ''Tato''. I muszę przyznać że dobre. Naprawdę dobre. 
Cudownie opisane i wciągające. Piękna historia relacji syn-ojciec opowiedziana z dwóch perspektyw, co pokazuje różnice pokoleniowe. Fabuła tej powieści zaczyna się kiedy tata jednego z głównych bohaterów, odbiera go wraz z rodziną z domu opieki. Zaraz na początku książki akcja rozdziela się na dwa miejsca w czasie, co drugie rozdział mówi co sie dzialo przed odebraniem ojca, a pozostałem co sie działo po. Bardzo zaciekawił mnie taki zabieg, przyjemnie było eksplorować tą opowieść z różnych ''chwil''. 
Zdziwiła mnie też dokładność z jaką autor opowiada nam tą historię, jakby to był dziennik czy wręcz materiał na scenariusz. Było to coś niesamowitego, i nie wyobrażam sobie żeby dało sie opisać takie sceny bez przeżycia ich, pokazuje to wspaniały warsztat autora. 
Książka jest zdecydowanie warta polecania, potrafi wpłynąć na człowieka i dotknąć tej jednej specjalnej struny w duszy, a czasami wręcz gra na niej. 

Wiecie co?

Korzystam z tego bloga jakiś kwadrans, i już nienawidzę tego robić. To jest rekord, nawet jeśli chodzi o mnie i moje ogólne zniechęcenie do wszystkiego i wszystkich oprócz tlenu. Tlen lubię, jest spoko. 
Nieważne, próbowałem napisać notkę do ''O mnie'', ale nijak nie mam pojęcia jak. Serio. 
Nieważne, być może po prostu jestem niedorozwinięty. 

A WIĘC 
W końcu się przedstawię. tak, zdecydowanie. 
Poudaje sobie że ktoś to czyta po za mną. Haha. Zabawa. 
Udaję Alojzego Vronov-Czaja, z kaprysu i bo tak. Alojzy interesuje się filozofią, trochę poezją, próbuje robić na szydełku i lubić herbatkę z cytryną. Denerwuje go prawie wszystko i wszyscy, to prezent genetyczny po mamusi. Alojzy piszę prozę i poezję od czasu do czasu robi serwetkę. Szybko się zniechęca i nie lubi nowych rzeczy. Oprócz tego uparcie wierzy w co nikt nie uwierzyłby i cały czas próbuje się wydostać kartki-klatki. 
W rzeczywistości jest tylko nudną, cały czas w domu siedzącą osobą. Nigdy nie rozstaje się ze swoim notesem i zawsze znajdzie powód by narzekać. Wbrew pozorom NIE JEST PONURY. W to akurat ciężko uwierzyć ale zapewniam że to prawda. 

DZIEŃ DOBRY NO PRZECIEŻ

No witam się, witam. 
Ja nie wiem co ja tutaj robię, ani po co. Naprawdę, to chyba żart jakiś. 
Od razu mówię, nie umiem korzystać z tej strony,i znając życie nie będzie mi się chciało uczyć, a i tak pewno umrze ten blog śmiercią naturalną, dość szybko.
Od razu powiem tylko.
NIE, NIE MAM DEPRESJI. 
Więcej za chwilę, potem, nie teraz.